Jak Wysuszyć Tynki Zimą

Redakcja 2025-04-28 10:56 | Udostępnij:

Zimowy plac budowy potrafi zweryfikować nawet najdokładniejsze plany. Gdy termometry pokazują niskie temperatury, a wilgotność powietrza na zewnątrz szybuje w górę, jedno pytanie nabiera szczególnego znaczenia: jak wysuszyć tynki zimą? Tradycyjne metody wietrzenia, doskonale sprawdzające się latem, w chłodne miesiące okazują się niewystarczające, a czasem wręcz szkodliwe. Na szczęście istnieją skuteczne rozwiązania przede wszystkim wykorzystanie specjalistycznego sprzętu.

Jak wysuszyć tynki zimą

Spójrzmy prawdzie w oczy: tynkowanie to proces "mokry". Mieszanka wymaga wody do właściwej konsystencji i aplikacji na ścianach, a później ten nadmiar wilgoci musi zniknąć. Zwykle pozwalamy mu odparować w naturalny sposób. Niestety, w warunkach zimowych, gdy powietrze na zewnątrz jest zimne (co oznacza, że "mieści" mniej pary wodnej, a jednocześnie w ogrzewanych, ale zamkniętych pomieszczeniach wilgotność szybko rośnie), a wentylacja jest ograniczona, ten proces zwalnia do żółwiego tempa. Co więcej, może pojawić się kondensacja na zimnych powierzchniach, pogarszając sytuację. Czy to oznacza, że budowa musi stanąć na kilka miesięcy? Absolutnie nie! Odpowiedź leży w kontrolowanej interwencji technologicznej.

Analizując dostępne informacje dotyczące suszenia tynków, można dostrzec powtarzające się motywy i preferowane strategie, zwłaszcza w trudnych warunkach. Choć specyficzne dane z różnych źródeł mogą się różnić, ogólny obraz wyłaniający się z przeglądu wskazuje na konsekwentne poleganie na kilku kluczowych elementach. Wydaje się, że naturalne schnięcie, choć podstawowe, często jest niewystarczające lub zbyt czasochłonne, zwłaszcza poza sezonem letnim.

Aspekt Dominujące spostrzeżenie Implikacja dla procesu suszenia
Tynkowanie Jest pracą "mokrą", wymagającą odparowania wody. Kluczowym etapem jest usunięcie nadmiaru wilgoci.
Czas schnięcia Zależy od warunków (temp., wilgotność, rodzaj tynku) i bywa długi. Wymaga cierpliwości lub interwencji w niesprzyjających warunkach.
Trudności zimą Suszenie jest utrudnione przez niskie temperatury i wysoki poziom wilgoci. Standardowe metody (wietrzenie) są mniej efektywne lub ryzykowne.
Przyspieszenie suszenia Jest możliwe nawet w trudnych warunkach. Wskazuje na potrzebę celowego działania.
Polecane metody (podstawowe) Osuszacze powietrza i nagrzewnice. Te urządzenia tworzą "sprzyjające warunki" do osuszania.
Cel urządzeń Usunięcie nadmiaru wilgoci (osuszacze), utrzymanie temp. (nagrzewnice). Kierują procesem odparowania w kontrolowany sposób.
Zasada działania osuszaczy kondensacyjnych Zasysają wilgotne powietrze, skraplają wodę, oddają suche. Fizycznie usuwają wodę z powietrza w obiegu zamkniętym.
Wpływ ciepła (nagrzewnic) Przyspiesza wysychanie tynków (odparowywanie). Ciepło zwiększa zdolność powietrza do pochłaniania wilgoci.

Patrząc na te dane, widać wyraźnie, że problem suszenia tynków sprowadza się do zarządzania wilgocią w otoczeniu. Naturalne procesy odparowania są w dużej mierze podyktowane warunkami zewnętrznymi i wewnętrznymi temperaturą, wilgotnością względną, i przepływem powietrza. Zimą te warunki często działają na naszą niekorzyść, spowalniając parowanie i utrudniając usunięcie uwolnionej wilgoci z pomieszczenia. Dlatego konieczne staje się sztuczne "wykreowanie" optymalnego mikroklimatu. Ten wniosek nasuwa się nieuchronnie, gdy zderzymy fizykę odparowywania z realiami zimowego placu budowy.

Może Cię zainteresować też ten artykuł Jak szybko wysuszyc tynki

Dlaczego Suszenie Tynków Zimą Jest Trudne?

Kto raz próbował wysuszyć coś zimą bez wspomagania, wie doskonale, jak oporny potrafi być ten proces. To nie tylko kwestia samej temperatury, ale złożonej interakcji między nią a wilgotnością. W pomieszczeniach, w których nałożono świeże tynki, znajduje się ogromna ilość wody, którą trzeba usunąć mówi się nawet o kilkudziesięciu litrach na metr kwadratowy przy standardowej grubości tynku cementowo-wapiennego. Gdy powietrze jest zimne, nawet wewnątrz ogrzewanego budynku, jego zdolność do przyjęcia pary wodnej jest ograniczona. Wyobraźmy sobie gąbkę: zimne powietrze jest jak gąbka, która już jest niemal pełna i z trudem przyjmuje kolejne krople.

Standardowe wietrzenie, polegające na otwieraniu okien, często okazuje się zgubne. Choć chwilowo wprowadza "suche" zimne powietrze, bardzo szybko się ono nasyca wilgocią pochodzącą ze ścian, a następnie ochładza powierzchnie tynków. Zimna ściana to magnes na kondensację pary wodnej zamiast odparowywać, woda wręcz na niej osiada, tworząc idealne warunki do rozwoju pleśni i spowalniając proces wysychania. Mówiąc kolokwialnie, "wpuszczamy wroga w progi" zamiast pomóc sobie. Niesprzyjające warunki, takie jak te panujące na zewnątrz w mroźne czy deszczowe dni, sprawiają, że tradycyjne metody po prostu nie działają. Nie ma co ukrywać, że fizyka nie gra tu na naszą korzyść.

Kolejnym problemem jest zmienność warunków. Zima bywa kapryśna jednego dnia mróz, drugiego odwilż i deszcz. Ta niestabilność utrudnia utrzymanie stałego tempa schnięcia, które jest kluczowe dla prawidłowego dojrzewania tynku. Zbyt szybkie wysychanie może prowadzić do powstawania rys skurczowych, szczególnie w przypadku tynków gipsowych. Zbyt wolne sprzyja korozji biologicznej, czyli wspomnianej już pleśni i grzybów. Optymalne warunki to stała temperatura i kontrolowana wilgotność, czego zimą na budowie nie uświadczymy bez odpowiedniego sprzętu. Bez wspomagania suszenie może trwać tygodniami, a nawet miesiącami, wstrzymując kolejne etapy prac i generując niepotrzebne koszty związane z przedłużającą się inwestycją.

Znaczenie ma także rodzaj tynku. Tynki cementowo-wapienne z natury schną dłużej niż gipsowe ze względu na chemię wiązania i strukturę porów. Grubość warstwy także nie pozostaje bez wpływu im grubsza, tym więcej wody zawiera i tym dłużej trwa jej usunięcie. Na placu budowy często spotykamy różne grubości na jednej ścianie czy w różnych pomieszczeniach, co dodatkowo komplikuje sytuację i sprawia, że jednolity proces suszenia naturalnymi metodami jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia w rozsądnym czasie. Dlatego też jak wysuszyć tynki zimą efektywnie wymaga strategii wykraczającej poza intuicję i polegającej na twardych danych i sprawdzonych technologiach. Zaniedbanie tego etapu to prosta droga do przyszłych problemów z wilgocią w budynku.

Rola Osuszaczy Powietrza w Procesie Suszenia Tynków

Jeśli zastanawiamy się, jak wysuszyć tynki zimą szybko, osuszacze powietrza wysuwają się na pierwszy plan. Te niepozorne urządzenia są prawdziwymi pochłaniaczami wilgoci, działając tam, gdzie tradycyjne metody zawodzą. Ich działanie polega na aktywnym zbieraniu pary wodnej z otaczającego powietrza i przekształcaniu jej w formę ciekłą, którą następnie gromadzą w specjalnym pojemniku lub odprowadzają na zewnątrz. To fundamentalna różnica w stosunku do samego wietrzenia nie tylko wymieniają powietrze, ale fizycznie usuwają z niego wilgoć. Dzięki temu obniżają wilgotność względną w pomieszczeniu, stwarzając warunki sprzyjające dalszemu odparowywaniu wody ze ścian.

Najczęściej stosowane w budownictwie są osuszacze kondensacyjne. Zasada ich pracy jest elegancko prosta: wentylator zasysa wilgotne powietrze z pomieszczenia. Następnie to powietrze przepływa przez zimny element (parownik), gdzie para wodna ulega skropleniu, zupełnie jak para wodna z łazienki skrapla się na zimnym lustrze. Powstała w ten sposób woda trafia do zbiornika. Powietrze, pozbawione większości wilgoci, przepływa dalej przez drugi, cieplejszy element (skraplacz), gdzie jest nieznacznie podgrzewane (co dodatkowo zwiększa jego zdolność do pochłaniania wilgoci) i następnie wdmuchiwane z powrotem do pomieszczenia. Tworzy się cyrkulacja, w której wilgotne powietrze ze ścian trafia do osuszacza, jest "odsączane", a suche powietrze wraca, gotowe przyjąć kolejną porcję wilgoci. Pętla ta powtarza się nieustannie, skutecznie obniżając poziom wilgoci w całej kubaturze pomieszczenia.

Wybór odpowiedniego osuszacza zależy od wielu czynników: wielkości osuszanej powierzchni (kubatury pomieszczenia), ilości wilgoci do usunięcia (np. typu tynku, grubości warstwy), oraz temperatury panującej w pomieszczeniu. Wydajność osuszaczy kondensacyjnych, podawana zwykle w litrach na dobę, drastycznie spada w niskich temperaturach (poniżej 5-10°C). Przykładowo, model o deklarowanej wydajności 80 litrów/24h przy 30°C i 80% wilgotności, może ledwo wyciągnąć 20 litrów/24h przy 15°C i 60% wilgotności. Dlatego zimą często stosuje się osuszacze o znacznie większej wydajności lub wspiera się ich pracę nagrzewnicami, aby podnieść temperaturę. Alternatywą są osuszacze adsorpcyjne, których wydajność nie zależy tak silnie od temperatury, ale są one droższe w zakupie i eksploatacji. Zastosowanie odpowiedniego sprzętu ma więc bezpośredni wpływ na tempo i koszty suszenia. Wydajny osuszacz klasy profesjonalnej może zebrać 50-150 litrów wody dziennie z typowego domu jednorodzinnego w zależności od fazy suszenia, co daje namacalny efekt pracy i wyraźnie widać spadek poziomu wody w zbiorniku. To właśnie te litry wody usunięte z powietrza świadczą o skuteczności działania i gwarantują, że wilgoć opuszcza nasze ściany.

Doświadczenie pokazuje, że jeden mocny osuszacz, umieszczony centralnie w pomieszczeniu, wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem. Często efektywniejsze jest rozmieszczenie kilku mniejszych urządzeń strategicznie w różnych częściach domu, zwłaszcza tam, gdzie ściany są najgrubsze lub dostęp powietrza utrudniony. Kluczowe jest zapewnienie cyrkulacji powietrza wewnątrz pomieszczeń, tak aby wilgotne powietrze dotarło do osuszacza. Zamknięte drzwi do pokoi mogą znacznie ograniczyć zasięg działania pojedynczego urządzenia. Profesjonalne firmy zajmujące się osuszaniem często wykorzystują wentylatory, aby wspomóc przepływ powietrza w ciasnych, krętych przestrzeniach, zwiększając tym samym efektywność całego systemu. To proste, a zarazem genialne rozwiązanie, które przyspiesza proces schnięcia tynków i pozwala zminimalizować czas oczekiwania na możliwość prowadzenia dalszych prac wykończeniowych. Dobór i prawidłowe rozmieszczenie osuszaczy to prawdziwa sztuka, którą warto powierzyć specjalistom lub dobrze się do niej przygotować.

Znaczenie Nagrzewnic dla Efektywnego Suszenia w Niskich Temperaturach

Kiedy myślimy o tym, jak wysuszyć tynki zimą, samo usunięcie wilgoci z powietrza przez osuszacz to tylko część sukcesu. Niska temperatura jest jednym z głównych wrogów szybkiego schnięcia tynków, ponieważ spowalnia proces odparowywania wody ze ścian. Powietrze o temperaturze 5°C, nawet jeśli jest bardzo suche, nie jest w stanie przyjąć tak dużo wilgoci, jak powietrze o temperaturze 20°C. Dlatego też, zwłaszcza gdy temperatura na budowie spada poniżej 10-15°C, do akcji muszą wkroczyć nagrzewnice. Podnosząc temperaturę w pomieszczeniu, diametralnie zmieniamy fizyczne warunki, znacząco przyspieszając proces parowania wody z tynku. Ciepłe powietrze dosłownie "wyciąga" wilgoć ze ścian.

Nie wystarczy jednak po prostu nagrzać pomieszczenie do sauny. Samo gorące powietrze, bez jednoczesnego usuwania wilgoci, szybko nasyci się parą wodną z tynków i stanie się duszne i wilgotne, co znów zahamuje dalsze parowanie. Wrócimy do punktu wyjścia, z tą różnicą, że będzie ciepło. To jak próba suszenia prania w zamkniętej, ogrzewanej łazience wilgotność szybko rośnie, a pranie schnie wolniej, niż mogłoby, gdyby wilgotne powietrze było usuwane. Dlatego kluczem do sukcesu zimą jest synergia: nagrzewnice podnoszą temperaturę, zwiększając parowanie, a osuszacze natychmiast zbierają uwolnioną wilgoć z powietrza, utrzymując niską wilgotność względną. Ta dynamiczna współpraca tworzy idealne warunki do szybkiego i efektywnego suszenia, nawet gdy za oknem sypie śnieg. Powietrze, któremu towarzyszy także nagrzewnica i osuszacz, staje się potężnym sprzymierzeńcem w walce o suche tynki. Mówimy tu o prawdziwej "suszarni" stworzonej w kontrolowany sposób.

Na budowach zimą najczęściej spotykane są nagrzewnice elektryczne, gazowe lub olejowe. Nagrzewnice elektryczne są najczystsze i najbezpieczniejsze w pomieszczeniach mieszkalnych, ale wymagają dostępu do odpowiednio mocnego przyłącza energetycznego i są zazwyczaj najdroższe w eksploatacji (typowy koszt pracy nagrzewnicy elektrycznej o mocy 5 kW to około 3-5 zł za godzinę, co daje blisko 100 zł dziennie). Nagrzewnice gazowe (z butlą propan-butan) są bardzo mobilne i wydajne, ale bezwzględnie wymagają dobrej wentylacji, ponieważ spalają tlen i produkują spaliny (głównie parę wodną i CO2, a przy niepełnym spalaniu tlenek węgla!). Model o mocy 15 kW może spalać 1-1.5 kg gazu na godzinę. Nagrzewnice olejowe są często stosowane na większych budowach; te z odprowadzeniem spalin (nagrzewnice z wymiennikiem ciepła) są bezpieczniejsze w pomieszczeniach, w których przebywają ludzie, natomiast nagrzewnice bez odprowadzenia spalin (tzw. "armatki") również wymagają intensywnego wietrzenia i generują wilgoć jako produkt spalania. Wybór mocy nagrzewnicy zależy od kubatury pomieszczenia i pożądanej temperatury szacuje się, że na każde 10 m³ potrzebne jest około 1 kW mocy, ale izolacja budynku i temperatura zewnętrzna mają kluczowe znaczenie. Na przykład, do ogrzania domu o kubaturze 300 m³ do temperatury 20°C, w zależności od izolacji i mrozu, może być potrzebne od 10 do nawet 20-30 kW mocy grzewczej. Należy pamiętać, że celem nie jest przegrzewanie, a jedynie podniesienie temperatury do optymalnego zakresu, zwykle między 15 a 25°C, aby maksymalizować wydajność osuszaczy i tempo parowania bez ryzyka uszkodzenia tynku.

Nie można pominąć kwestii bezpieczeństwa. Nagrzewnice gazowe i olejowe bez odprowadzenia spalin nie mogą być używane w pomieszczeniach, w których przebywają ludzie bez stałego nadzoru i zapewnienia bardzo dobrej wentylacji, aby uniknąć zatrucia tlenkiem węgla. Nagrzewnice elektryczne generują znaczne obciążenie dla instalacji elektrycznej, która na budowie często bywa prowizoryczna. Każdy rodzaj nagrzewnicy wymaga ostrożności i przestrzegania zaleceń producenta. Połączenie ciepła i wilgoci, choć pożądane dla suszenia, wymaga świadomego działania i monitorowania warunków. Niestety, niektórzy próbują suszyć tynki samym tylko grzaniem, co jest błędem powoduje szybkie wysychanie powierzchni, tworzenie skorupy i uwięzienie wilgoci w głębszych warstwach, co finalnie wydłuża cały proces i może prowadzić do pęknięć. Suszenie ciepłem musi iść w parze z efektywnym usuwaniem wilgoci z powietrza. To właśnie to połączenie pozwala suszyć tynki zimą w sposób bezpieczny i skuteczny.

Optymalizacja Procesu Suszenia: Ustawienie Sprzętu i Wietrzenie

Sukces w zimowym suszeniu tynków nie polega tylko na posiadaniu odpowiedniego sprzętu, ale przede wszystkim na jego umiejętnym wykorzystaniu. Jak ustawić te osuszacze i nagrzewnice, żeby pracowały jak orkiestra, a nie chaotyczna grupa instrumentów? To trochę jak strategiczne rozmieszczenie wojsk na polu bitwy liczy się każdy szczegół. Pierwsza zasada to zapewnienie swobodnego przepływu powietrza w pomieszczeniach. Osuszacze powinny być ustawione w centralnych punktach lub tam, gdzie gromadzi się najwięcej wilgoci (np. przy ścianach zewnętrznych). Wylot suchego powietrza powinien być skierowany w stronę mokrych ścian, a wlot powietrza do osuszacza (zwykle z tyłu lub z boków) nie może być niczym zastawiony. Podobnie nagrzewnice powinny być umieszczone tak, aby ciepło równomiernie rozprowadzało się po całej kubaturze, ale z zachowaniem bezpiecznej odległości od łatwopalnych materiałów, w tym samych ścian ze świeżym tynkiem. Czasem sensowne jest użycie dodatkowych wentylatorów budowlanych (np. typu "żaba"), aby poprawić cyrkulację powietrza, zwłaszcza w rogach pomieszczeń, za załamaniami ścian czy w wąskich korytarzach, gdzie ruch powietrza jest naturalnie ograniczony. Zapewnienie dynamicznej wymiany powietrza wokół mokrych powierzchni to klucz do szybkiego transportu wilgoci z tynku do osuszacza.

Kwestia wietrzenia zimą jest tematem wzbudzającym kontrowersje i wymaga zrozumienia fizyki. Jak wspomniano wcześniej, tradycyjne "otwieranie na oście" okien jest zazwyczaj przeciwskuteczne. Wpuszczamy zimne, ale wilgotne (po ogrzaniu i zetknięciu się z ciepłymi ścianami) powietrze, które natychmiast ochładza ściany i prowadzi do kondensacji. Kiedy więc wietrzyć? Optymalne podejście w systemie osuszacz + nagrzewnica to *kontrolowane* i *sporadyczne* wietrzenie, lub co lepsze, wietrzenie wymuszone systemami z odzyskiem ciepła, jeśli są dostępne. Jeśli takiego systemu nie ma, wietrzenie najlepiej przeprowadzić krótko, ale intensywnie, gdy wilgotność wewnętrzna jest bardzo wysoka pomimo pracy osuszaczy (czyli osuszacze pracują na maksymalnej wydajności, ale wciąż nie mogą zbić wilgotności) i gdy temperatura zewnętrzna jest niższa od wewnętrznej, ale co ważniejsze wilgotność absolutna powietrza zewnętrznego jest znacznie niższa niż wewnętrznego. To pozwala na usunięcie nagromadzonej pary wodnej, ale minimalizuje wychłodzenie ścian i późniejszą kondensację. Kluczowe jest tu użycie higrometru wietrzymy, gdy wilgotność względna wewnątrz staje się zbyt wysoka (np. przekracza 70%), pomimo pracy osuszaczy, i tylko wtedy, gdy powietrze zewnętrzne "obiecuje" usunięcie wilgoci bez negatywnych konsekwencji.

Niezwykle ważnym elementem optymalizacji jest monitorowanie postępów. Jak wiemy, kiedy tynk jest suchy "na oko"? Często oszukuje, bo wierzchnia warstwa wyschła, a głębiej wilgoć wciąż drzemie. Profesjonaliści używają specjalistycznych wilgotnościomierzy do materiałów budowlanych, które mierzą wilgotność bezpośrednio w strukturze ściany. Dodatkowo, monitorowanie wilgotności i temperatury powietrza w pomieszczeniu za pomocą higrometru jest absolutną podstawą. Powinniśmy dążyć do osiągnięcia wilgotności względnej poniżej 60%, najlepiej w przedziale 40-50%, i utrzymania temperatury powyżej 10-15°C (optymalnie 20-25°C dla wydajności osuszaczy kondensacyjnych). Wykres postępu, pokazujący spadek wilgotności względnej w czasie, jest najlepszym dowodem na skuteczność naszych działań. Notowanie ilości wody zbieranej przez osuszacze każdego dnia daje namacalny obraz, ile wilgoci wciąż opuszcza budynek. W pierwszych dniach, zwłaszcza po świeżym tynkowaniu, zbiór wody może być ogromny 50, 100 litrów, a nawet więcej, w zależności od kubatury i wilgotności. Gdy ilość zbieranej wody drastycznie spada, to znak, że większość wilgoci kapilarnej została usunięta i pozostała głównie wilgoć technologiczna, która schnie wolniej. To jak maraton, a nie sprint wymaga cierpliwości i metodyczności. Dobra strategia suszenia pozwala znacząco skrócić czas do momentu, gdy można przystąpić do dalszych prac wykończeniowych, takich jak malowanie, kładzenie gładzi czy podłóg.

Ustawienie harmonogramu pracy sprzętu także ma znaczenie. Często sensowne jest pozostawienie osuszaczy włączonych przez całą dobę. Nagrzewnice mogą pracować również w trybie ciągłym, utrzymując stałą temperaturę, choć z ekonomicznego punktu widzenia może być opłacalne obniżenie temperatury w nocy, jeśli spadek ten nie powoduje skokowego wzrostu wilgotności. Kluczowe jest, aby nie wyłączać osuszaczy przedwcześnie. Zewnętrzna suchość tynku nie jest równoznaczna z jego pełnym wyschnięciem w całej grubości. Proces kapilarnego transportu wilgoci z wnętrza ściany na powierzchnię trwa i musi być wspierany przez suchą atmosferę w pomieszczeniu, aby woda miała dokąd odparowywać. To trochę jak z suszeniem grubego drewna zewnętrzne warstwy wyschną szybko, ale wilgoć w środku potrzebuje znacznie więcej czasu i stałych, odpowiednich warunków. Pamiętajmy też, że zimne mury po tynkowaniu mają ogromną bezwładność cieplną nagrzanie ich zajmie czas i pochłonie energię, ale gdy już osiągną odpowiednią temperaturę, będą tę temperaturę lepiej utrzymywać, wspierając proces suszenia. Efektywne planowanie rozmieszczenia sprzętu, monitorowanie warunków i cierpliwość są kluczowe dla sukcesu w suszeniu tynków zimą. Nie ma magicznej różdżki, jest metodyczne działanie w oparciu o zasady fizyki i doświadczenie budowlane.

Na koniec warto wspomnieć o aspekcie ekonomicznym. Owszem, praca osuszaczy i nagrzewnic kosztuje (zużycie prądu lub paliwa to wymierny koszt, np. profesjonalny osuszacz zużywa ok. 0.5-1 kWh prądu, nagrzewnica elektryczna 5 kW odpowiednio 5 kWh). Jednakże koszt wynajmu lub zakupu sprzętu oraz energii elektrycznej czy paliwa często blednie w porównaniu z kosztami związanymi z opóźnieniem prac budowlanych o tygodnie czy miesiące. Stojący plac budowy generuje koszty stałe: wynagrodzenia pracowników, opłaty za media, często odsetki od kredytu. Dodatkowo, niedosuszone tynki w przyszłości mogą generować problemy z wilgocią, pleśnią, niszczeniem wykończenia, co prowadzi do kosztownych remontów. Z tej perspektywy inwestycja w profesjonalne suszenie zimą jawi się nie jako luksus, lecz jako rozsądne zarządzanie projektem budowlanym i prewencja kosztów w przyszłości.

Wykres: Przykładowy spadek wilgotności względnej w pomieszczeniu w czasie, w porównaniu do naturalnego suszenia.